Zdrowa żywność - zobacz na Ceneo.pl

niedziela, 14 lutego 2021

Oszukana wódka, oszukane drinki

Telewizja kształtuje świadomość. Wynik: zainteresowanie biznesem restauracyjnym rośnie. Liczba pubów i klubów rośnie. Cóż z tego kiedy za biznes biorą się ludzie z przypadku. Skutek: telewizyjna wiedza nie wystarcza, a uczciwe podejście do klienta jest w cenie.

Czy na pewno wiesz co pijesz

Niestety, często nie. Potwierdzają to raporty służb sanitarnych. Pierwszy sposób to naciąganie gramatury. Proste i popularne. Zamiast piwa 0,5l dostajemy 0,4l. Zamiast przysłowiowej setki zmrożonej wódeczki, ociupinkę mniej. Tym mniej im bardziej jesteśmy wskazujący na spożycie. Takie niby nic, ale w skali miesiąca oszczędności mogą być naprawdę spore. A biorąc pod uwagę, jakie inne obciążenia ponosi właściciel firmy w Polsce, właściwie przestaje to dziwić.

Drugi sposób to oszustwo na jakości. Słynna zawartość wódki w wódce to pole do popisu dla pomysłowych barmanów. Czasem nawet to odgórne polecenie właściciela, dla którego to kolejny sposób na zwiększenie przychodów.  Można też zapłacić za wysoko gatunkowy alkohol, a dostać tani substytut. Ilu z nas jest w stanie to odróżnić? A po wypiciu kilku głębszych już nikt.  Swoją drogą ciekawe, czy można jeszcze gdzieś spotkać tajnych agentów służb sanitarnych dyskretnie mierzących alkomatem zawartość wódki w wódce. Bo znając uprzejmość naszych urzędów, które z przyjemnością uprzedzają, że przyjdą na kontrolę, to na tajemniczego klienta można liczyć chyba tylko w sieciówkach.

Przepis na drinka miej w pamięci

Podobnie rzecz ma się z drinkami. Choć tu pole do popisu jest dużo większe, bo liczba składników i sposób ich mieszania zawsze może być wytłumaczeniem, że coś nie smakuje tak, jak powinno. Ilość receptur rośnie wraz z ilością dostępnych na rynku ingrediencji. I co prawda znamy coraz więcej przepisów na drinki, wiemy co z czym i jaki smak powinien mieć ulubiony drink, ale niestety wcale nas to nie chroni. Przykład pierwszy z brzegu: lubimy tzw. długie drinki. Kolorowe, smaczne, a przy tym przyjemne dla oka. Często w ich skład wchodzi kilka składników, których odpowiednia jakość gwarantuje smak. A tu zamiast świeżo wyciśniętego soku z pomarańczy dostajemy przesłodzony napój z kartonu. Zamiast wysoko gatunkowej wódki – taniznę śmierdzącą bimbrem. Ale są za to parasolka i rurka, więc o co chodzi? Pół biedy, kiedy po wypiciu takiego cuda mamy tylko ból głowy. Gorzej, gdy kończy się wizytą u lekarza, bo w drinku znalazły się nieumyte cytrusy.

Pic albo nie pić, oto jest pytanie

A raczej gdzie pić albo nie pić. Oczywiście nie można odsądzać od czci i wiary wszystkich właścicieli pubów. Byłoby to bardzo krzywdzące, bo czarne owce są wszędzie, i wcale nie oznacza to, że całe stado jest czarne. W wielu restauracjach, klubach, pubach pamięta się o tym, że klient jest ważny. I takie miejsca warto znać, warto je sobie polecać, warto o nich pisać. Polecenie znajomego jest najlepszą rekomendacją, wiec rozdawajmy je hojnie, jeśli coś nam się podoba. Krytykujmy, gdy zostaniemy oszukani. A jak już naprawdę nie ma gdzie pójść to zróbmy sobie domówkę. 


Licencjonowane artykuły dostarcza Artelis.pl.

Kuchnia włoska w Polsce – co o niej wiemy?

Kuchnia włoska jest nam znana od wielu lat, jednak czy naprawdę wiemy o niej tyle, ile myślimy, że wiemy? Prawdziwy Włoch raczej pokręciłby nosem, gdyby dowiedział się, w jaki sposób większość z nas przygotowuje pizzę lub makaron.

Zapominamy także o wielu innych kwestiach związanych z potrawami pochodzącymi ze słonecznej Italii. Przede wszystkim, najczęściej wykorzystujemy własne przepisy kulinarne, opracowywane przez polskich kucharzy albo uzyskane przez przypadkowe osoby drogą eksperymentów. A Włosi najbardziej cenią sobie tradycyjne receptury przekazywane z pokolenia na pokolenie.

W Polsce możemy znaleźć przepisy na pizzę każdego typu. Pojawia się ta na cienkim, średnim i grubym cieście, robiona przy użyciu drożdży lub proszku do pieczenia, chrupiąca i puszysta lub miękka po bokach i zwarta wewnątrz. A jaka powinna być prawdziwa, włoska pizza? Jej ciasto musi być drożdżowe, cienkie i smarowane tradycyjnym sosem pomidorowym, koniecznie posypany parmezanem. Nie wolno też stosować niczego „na pizzę”. Prawdziwa kuchnia włoska nakazuje, aby pizza była smakiem samym w sobie, bez dodatku sosów na wierzch, a tym bardziej, bez ketchupu. Jeśli chodzi o makaron, to konieczne jest, żeby był on twardszy, niż ten spotykany w Polsce. Kuchnia Italii dopuszcza wyłącznie spaghetti z makaronu al dente.

Poza tym, dla typowego Włocha bardzo ważne są dobre kawiarnie, a w nich prawdziwe, mocne espresso (to już rzecz wiadoma na całym świecie: włoskie espresso jest najlepsze!). Co ciekawe, Włosi są też zaskoczeni naszymi zwyczajami związanymi z piciem cappuccino. Pije się je max. do godziny 11:00, a nigdy później. Ewentualnie, można wypić je na podwieczorek do kruchego ciastka, ale zdecydowanie lepiej jest sięgać po nie, nie później, niż przy drugim, słodkim śniadaniu. Także polskie przepisy na tiramisu nie oddają esencji tego deseru. Ponadto, Polacy często używają oleju zamiast oliwy z oliwek, czego Włosi nie mogliby zrozumieć tak, jak i tego, że nasi kucharze niejednokrotnie zastępują parmezan jakimkolwiek innym serem. Jednym słowem: kuchnia włoska jest po prostu niepowtarzalna.

Licencjonowane artykuły dostarcza Artelis.pl.

Jak to jest z tą żywnością

Śledząc ostatnie doniesienia mediów odnośnie tak zwanej afery solnej wpadam w coraz to większe przerażenie. Wydawało by się, że żyjemy w świecie, którego wszystkie dziedziny podlegają rozmaitym przepisom, normom i regulaminom.

Takim ustrojem, w którym wydawało by się, że są przestrzegane wszelkie normy jest unia europejska do której należymy od kilku lat. Wydawało mi się, że UE jest gwarantem nie tylko bezpieczeństwa ekonomicznego, ale również jest swoistym batem odnośnie jakości produkcji, ekologii i innych szlachetnych terminów.

 

W końcu normy unijne są takie ostre, że wręcz absurdalne – krzywizna banana i średnica jabłek. Normy i inne absurdy są tylko po to by europejczycy mogli na swoich stołach gościć najlepsze, bezpieczne, certyfikowane dania, potrawy. Unia położyła łapę na naszym oscypku i innych regionalnych potrawach. Już nasi sąsiedzi nie mogą sprzedawać oscypka jako oscypka tylko muszą go inaczej nazywać. Gdzie ta wolność w tej europie. Wszystko jest zmierzone, nazwane i certyfikowane.

 

Jednak ostanie newsy ujawniły jak upośledzony jest system kontroli jakości w Polsce czyli również w unii europejskiej. Paru kombinatorów serwowało nam nieoczyszczoną sól drogową. Sprzedawali ją do wielu zakładów spożywczych. Co z tego, że badania wykazały jej znikomą szkodliwość? Czyli sytuacja ta pokazuje, że jak potrafią oszuści wprowadzić sól drogową w miejsce spożywczej, to czy nie może zdarzyć się taka sytuacja w innych przypadkach. W przemyśle stosowane jest wiele gotowych substancji nie tylko sól. Wędliny są traktowane różnymi środkami, począwszy od koncentratu dymu wędzarniczego na konserwantach kończąc. I co w przypadku gdy jakiś mądrala wpadnie na genialny pomysł zastąpienia jednego substratu jakimś świństwem?

 

Dlatego przestałem ufać gotowym wyrobom, ze sklepu. Wolę sam zrobić swoje wędzonki. Moja golonka wędzona lub kiełbasa biała są wykonane w znanej mi technologi. Smakowo są o wiele lepsze niż sklepowe. Moja wędzarnia dymi nawet dwa razy w miesiącu i dostarcza familii coraz to lepsze jakościowo wędliny.

Licencjonowane artykuły dostarcza Artelis.pl.

Soja jako składnik sałatek - czy warto?

O soi mówi się wiele pozytywnych rzeczy. Prawdą jest, że stanowi ona źródło młodości dzięki bogactwie składników odżywczych, jakie dostarcza naszemu organizmowi. Stanowi ona jeden z najczęściej stosowanych dodatków do menu wegetarian, ale zyskuje także uznanie zwolenników zdrowej żywości.

W soi znajdziemy wszystko to, czego nasz organizm potrzebuje do prawidłowego funkcjonowania, a zatem mamy tu pełnowartościowe białko, witaminy z grupy B, pierwiastki mineralne oraz nienasycone kwasy tłuszczowe. Dlatego nie dziwi fakt, że zainteresowanie tym produktem sukcesywnie wzrasta.

Jakie są zdrowotne zalety soi?
 
- zapobiega osteoporozie
- dzięki dużej zawartości błonnika zapewnia uczucie sytości i zapobiega zaparciom (powinny ją stosować osoby będące na  diecie)
- obniża poziom złego cholesterolu
- wspomaga prawidłowe funkcjonowanie układu nerwowego, zwiększa odporność na stres
- zmniejsza ryzyko zachorowania na miażdżycę, czy chorób układu naczyniowo-sercowego
- zapobiega nowotworom kobiecym i łagodzi skutki menopauzy
 
Zanim zabierzemy się za przyrządzanie potraw z soją pamiętajmy o jej prawidłowym przygotowaniu. Najpierw więc zalewamy ją wodą i odstawiamy na kilka godzin (najlepiej na noc), a następnie gotujemy aż do uzyskania pożądanej miękkości. Po odcedzeniu jest gotowa do spożycia.

Soję możemy spożywać pod postacią:

Kotlety sojowe – soję wypłukać i namoczyć na 8-12 godzin. Odcedzic i ugotować w świeżej wodzie do miękkości.
Odcedzic i zmielić wraz z ugotowanymi ziemniakami. Dołożyc drobno posiekaną i podduszoną na oleju cebulę, jajko oraz sól i przyprawy. Gdyby masa była za rzadka, dodac trochę zarodków lub otrąb pszennych. Formowac nieduże kotleciki i obtaczać w otrębach.Smażyc na gorącym oleju. jeśli z racji braku czasu nie w głowie nam samodzielne przygotowanie soi, to możemy wykorzystać produkty gotowe dostępne w sklepie i stworzyć z nich fantazyjne danie dodając inne składniki.

Sojowe mleko - nie zawiera laktozy, co powinno ucieszyć osoby uczulone na tą substancję. Na rynku można znaleźć je w różnych wersjach smakowych. Minusem jest to, że zawiera mniej wapnia niż mleko krowie.


Sałatka z soją – soję można wplatać do różnego rodzaju sałatek. Możemy np. zmieszać ją z kukurydzą, żółtym serem, czerwoną fasolką, wędzonym kurczakiem i porem. Do całości dodajemy majonez, doprawiamy solą i pieprzem. Przepisy można mnożyć. 

 
Sos sojowy – powstały w wyniku fermentacji ziaren soi, pszenicy, wody i soli jest bogatym źródłem przeciwutleniaczy! Bez niego kuchnia chińska nie miałaby tak wyrazistego smaku. Doprawia się nim ryż, ale stosuje się go także do mięs, czy ryb. To najpopularniejsza przyprawa azjatycka w płynie.

 
Słowem soja da się lubić! Trzeba tylko przekonać się do jej stosowania w kuchni! Zacząć można już teraz!

Licencjonowane artykuły dostarcza Artelis.pl.

Wędzić można samemu, wystarczy chcieć

Wędzenie jest bardzo starym sposobem utrwalania mięsa, wędlin, kiełbas, serów oraz ryb. Do wędzenia potrzeba niewiele. Podstawą jest wędzarnia, która zapewni nam właściwe wykonanie naszych wędzonek.

Warto zbudować solidną wędzarnię, w internecie znajdziecie wiele stron, na których zaprezentowana jest budowa wędzarni. Materiały na wędzarnię to stal, blacha i inne materiały metalowe, które są pozbawione powłok takich jak lakier, farba, guma oraz inne powłoki galwaniczne. Żywa stal jest najlepsza. Drewno również nadaje się do budowy wędzarni. Musi być czyste najlepiej pochodzenia liściastego ale z iglaków również się nadaje, tylko że musi być długo wypalane tak aby ogień pozbawił go olejków eterycznych i żywic.

Ponad to potrzebny jest sprzęt do wędzenia  czyli rozmaite haki do wieszania wędzonek, miski, wiadra, które mogą mieć kontakt z żywnością. Pamiętajcie, że wędzenie ma być zdrowe dla nas i naszych rodzin, dlatego musicie ściśle stosować się wszelkich zasad higieny, właściwego doboru materiałów wykorzystanych do budowy wędzarni jak i opału stosowanego do wytwarzania dymu. W zależności od tego jaką temperaturą wędzimy rozróżnia się trzy podstawowe rodzaje tego typu obróbki termicznej. Można wędzić na zimno do 40 stopni C, na ciepło do 70 stopni oraz na gorąco powyżej 70 stopni, co uważam za pieczenie. Wędzenie na zimno jest czasochłonne ale za to jest najzdrowsze, na ciepło powoduje, że nasze wędzonki szybciej są gotowe ale za to są bardziej nasączone szkodliwymi substancjami dymu. Wędzenie na gorąco jest to w zasadzie pieczenie i nadaje się do sporządzania np. niektórych ryb. Sekretem dobrych wyników wędzarniczych jest dobry przepis na wędzoną szynkę i boczek. Jest to ciekawe i przynoszące wiele radości hobby, które polecam każdemu.

Licencjonowane artykuły dostarcza Artelis.pl.