Zdrowa żywność - zobacz na Ceneo.pl

czwartek, 1 lipca 2021

Kuchnia Dalekiego Wschodu

Daleki Wschód kusi nas nie tylko swoją kulturą i filozofią, ale również ciekawymi doznaniami kulinarnymi. Kuchnia państw Dalekiego Wschodu ma coraz większą rzeszę zwolenników.

Zachwyca ona nie tylko bogactwem smaków i aromatów, ale również nieco egzotycznymi, a przez to bardziej fascynującymi składnikami. Dzięki modzie na wschodnią dietę można je kupić w coraz większej liczbie sklepów. Rośnie także liczba orientalnych restauracji, w których można spróbować wyjątkowych dań kuchni Dalekiego Wschodu. 

Czym urzeka smakoszy Daleki Wschód? W czym tkwi sekret tamtejszej kuchni? 

Przede wszystkim warto zaznaczyć, że kuchnia Dalekiego Wschodu to bogactwo niezwykłe. Każde leżące w tej części świata państwo ma swoje własne tradycje kulinarne, specjalne dania i ulubione smakołyki. Na uwagę zasługuje kuchnia chińska, która w Europie staje się coraz bardziej popularna, oraz kuchnia japońska, która również zaczyna stopniowo podbijać serca Europejczyków.

Kuchnia chińska to zupa z pierożkami wonton i makaronem, przekąski dim sum czy kurczak gongbao. Cechą charakterystyczną jest zastosowanie dużej ilości tofu (przygotowuje się np. budyń z tofu). Ponadto zastosowanie mają przeróżne sosy, jak np. sos sojowy, sos hoisin (słodko-pikantny, z soi i śliwek) lub sos ostrygowy.

Potrawy jada się pałeczkami z półmiska, natomiast zupy — łyżką. Mieszkańcy Azji swobodnie posługują się pałeczkami, które są tam uważane za główne sztućce.

Dieta Dalekiego Wschodu to także kuchnie takich państw jak Korea czy Filipiny. To również dość słabo poznana na starym kontynencie kuchnia indyjska. 

Co łączy te kuchnie ze sobą? Przede wszystkim ich oryginalność i niezwykłe, egzotyczne przyprawy. Warto podkreślić również, że są to kuchnie bardzo zdrowe. Dieta mieszkańców Dalekiego Wschodu zawsze pełnymi garściami czerpała z dobrodziejstw natury. Zdrowo i smacznie — tak można najprościej opisać wszystkie kuchnie Dalekiego Wschodu.

Licencjonowane artykuły dostarcza Artelis.pl.

Czekolada - lek na całe zło?

Czy jedząc czekoladę, dręczą cię wyrzuty sumienia? Czy nie jesz jej z obaw przed przytyciem i popsutymi zębami? Wiele osób myśli w taki sposób i jest to błąd, ale tylko dlatego, że nie znają korzyści, jakie wynikają z jedzenia czekolady.

Ten słodki afrodyzjak nie musi oznaczać zbędnych kilogramów i częstych wizyt u dentysty. Owszem, można do tego doprowadzić, ale tylko pod warunkiem, że nie ma się umiaru w jedzeniu czekolady.

Trudno jest się jej oprzeć i tak naprawdę to nie powinno się unikać tego słodkiego produktu. Udowodniono, że dwie kostki czekolady dziennie zbawiennie wpływają na kondycję naszego organizmu i psychikę. To nie jest żart ani bzdury ,,wyssane z palca”.


Wiadomo, że czekolada wprowadza nas w błogi nastrój, sprawia, że czujemy się szczęśliwi po jej spożyciu. Dzieje się tak w wyniku wydzielania się endorfin, naturalnych hormonów szczęścia, których ilość zwiększa się pod wpływem jedzenia czekolady. Poza tym przypisuje się jej właściwości pobudzające, lecznicze i zapobiegające chorobom.


Czekolada posiada magnez i wiele innych mikroelementów, które dostarczane  w odpowiednich proporcjach dają organizmowi wiele dobrego, zwłaszcza osobom pijącym kawę w dużych ilościach.

Czekolada leczy stany chorobowe, zmęczenie, apatię, rozdrażnienie, stres, anemię. Ponadto obniża ciśnienie krwi, zły cholesterol, chroni układ nerwowy. Nie należy także zapominać o tym, że dzięki zawartych w niej antyutleniaczom przedłużamy swoją młodość.


Korzyści z jedzenia czekolady są ogromne. Dzięki jej cudownym właściwościom możemy poprawić swój nastrój, kondycję i zapobiegać różnym chorobom. To chyba wystarczy, by przekonać się do tego, że nie należy mieć żadnych wyrzutów sumienia, spożywając ją.

Z punktu medycznego nie ma żadnych przeciwwskazań, żeby nie móc pozwolić sobie na zjedzenie dwóch kostek dziennie. Nie przytyjemy i zęby także pozostaną nienaruszone. Nie należy odmawiać sobie przyjemności, które dobrze wpływają na nasze zdrowie. Jeśli zachowamy umiar, to czekolada może okazać się lekiem na całe zło.

Licencjonowane artykuły dostarcza Artelis.pl.

Historia czekolady

Każdy zna i uwielbia tę czekoladową słodycz, czy to w formie tabliczki, czy też jako płynny napój. Kochają ją nie tylko dzieci, ale także dorośli. Jest lekiem na całe zło i skutecznie poprawia humor. Zapewne niewiele osób wie, że czekolada była już znana starożytnym cywilizacjom.

Historia czekolady sięga niemal 3 tysięcy lat, a to za sprawą Olmeków, ludu zamieszkałego rejony dzisiejszego południowego Meksyku. Świadczą o tym naczynia wydobyte z tamtejszych rejonów, na których znajdowały się podejrzane, ciemne zacieki. Po ich przebadaniu naukowcy odkryli, że zawierają składniki pochodzące z drzew kakaowych.

Po upadku cywilizacji Olmeków, kolejnymi smakoszami czekolady byli Majowie oraz Aztekowie. Pierwotnie czekoladowy przysmak podawany był w formie płynnej, często z dodatkiem chilli lub miodu, dostępny jedynie dla ludzi z wyższych warstw społecznych, nowożeńców lub podczas tamtejszych obrządków religijnych.

Do Europy czekolada zawędrowała dopiero dzięki Krzysztofowi Kolumbowi i jego wyprawom. Dodawane przez Azteków chilli zaczęto zastępować wanilią lub cukrem. W XVII wieku była podawana w tak zwanych 'czekoladarniach', które zaczęły powstawać masowo w XVIII wieku w Londynie oraz Paryżu. Ówcześni władcy próbowali je zamykać ze względu na rosnące w siłę ruchy wolnościowe i rewolucyjne. Do Polski została sprowadzona dzięki Augustowi II Mocnemu, który zachwycał się jej słodkim smakiem.

W XIX wieku wciąż poprawiano receptury, by smak był coraz doskonalszy. To także wtedy zaczęła powstawać czekolada w formie znanych nam dzisiaj tabliczek. W połowie XIX wieku Ernest Karol Wedel otworzył swoją fabrykę, a czekolada była sprzedawana również w formie pitnej.

Dziś czekolada dostępna jest właściwie w każdej możliwej formie – tabliczek, bombonierek, w postaci płynnej na zimno lub gorąco, lodów, tortów. Często ciężko jest się zdecydować, z jakim dodatkiem wybrać czekoladę, czy mają to być rodzynki, orzechy, truskawki, karmel, mięta, pomarańcza czy może tak, jak za czasów Arteków, chilli. Jedno jest pewne – czekolada jest pyszna w każdej formie!

Licencjonowane artykuły dostarcza Artelis.pl.

Paluszki grissini – włoski smak

Chrupiące paluszki grissini pochodzą z Piemontu, ale dzisiaj można znaleźć je na stołach całego świata. W piekarniach Turynu i okolic wypiekane są dwa rodzaje grissini: tradycyjne, zwane stirati oraz mniej znane krótsze i grubsze, zwane rubata.

Historia najsłynniejszego włoskiego chrupkiego pieczywa o nazwie grissini sięga roku 1679. Jak głosi legenda, chorowity książę Wiktor Amadeusz II z rodu Savoiów już jako dziecko miał ogromne problemy żołądkowe. Nadworny lekarz Don Teobaldo Pecchio zdiagnozował, że przyczyną problemów trawiennych jest źle pieczony chleb. Lekarz wezwał do współpracy znajomego piekarza, Antonia Bruneto, który zaczął wypiekać dla chłopca pieczywo bez miękiszu, dobrze wyrośnięte, i bardzo chrupkie. Ciasto w postaci słupków musiało być rozciągane (stirato) do długości około pół metra. Tak powstały słynne chlebowe paluszki grissini.

Warto dodać, że od końca XVII wieku paluszki grissini na dobre zagościły na królewskim dworze Sabudów, a sława pieczywa zaczęła rozprzestrzeniać się również za granicę. Znanym smakoszem grissini był m.in. Napoleon Bonaparte, który kazał przywozić ulubione paluszki z Turynu do Paryża.

Piemoncka rodzinna piekarnia i jej pieczywo

 Historia rodziny Fongo jest ściśle związana z powstaniem pierwszego pieca chlebowego w piemonckiej miejscowości Rocchetta Tanaro. Od roku 1945 siedziba i struktura firmy pozostaje niezmieniona. Rzemieślniczy sposób wytwarzania pieczywa jest podstawą wpływającą na jakość, ale rodzina Fongo idzie z duchem czasu, stale modernizując firmę i wprowadzając nowe technologie.

Piekarnia wytwarza oczywiście pyszne grissini, zarówno w wersji klasycznej - stirati, jak i rubata. Podstawą paluszkowych specjałów są mąka, woda, sól, naturalne drożdże i kropla najwyższej jakości oliwy z oliwek. Jednak oferta smakowa  jest znacznie bogatsza i oferuje także grissini kukurydziane, z mąki razowej, a także klasyczne z dodatkiem rozmarynu, liguryjskich oliwek Taggiascha, sezamu i orzechów.

Jednakże chluba piekarni to nie tylko grissini. Produktem wyróżniającym piekarnię są cienkie, chrupiące, długie na pół metra języki, nazwane „Lingua Di Suocera” czyli „Języki Teściowej”. Pyszny smak i strukturę zawdzięczają składnikom podstawowym najwyższej jakości jak: mąka, woda, sól i organiczna oliwa z oliwek extra virgin oraz odpowiednim sposobom wyrabiania ciasta i wypiekania go w piecu. W ofercie firmy mamy do wyboru „Języki teściowej” w wersji klasycznej, a także z dodatkiem parmezanu, rozmarynu, pikantnych papryczek oraz z solą Fleur de Sel z Ibizy.

Licencjonowane artykuły dostarcza Artelis.pl.

Pakowalnia jaj a Dyrektywy Unijne

Nowe przepisy dotyczące handlu jajami zarówno hodowlanymi, jak i konsumpcyjnymi, są objęte regulacjami Wspólnej Polityki Rolnej. Do obrotu na rynek spożywczy dopuszczane są wyłącznie jaja zapakowane oraz oznakowane. Handlując tym produktem, warto więc przyjrzeć się pakowalniom jaj.

Jednym z podstawowych produktów żywnościowych są jaja kurze. Do handlu mogą trafić jedynie jaja znakowane i pakowane. Droga jajka od momentu, gdy zostanie zniesione przez kurę, do czasu, kiedy trafi do konsumenta, jest dość długa i skomplikowana. Sama hodowla kur jest mocno obwarowana przepisami i dyrektywami, nad przestrzeganiem których jest prowadzony nadzór przez odpowiednie służby m.in. sanepid. Od producenta jaja trafiają do zakładów zajmujących się pakowaniem jaj. Pakowalnia jaj to jedyne miejsce posiadające uprawnienia nadawane przez Główny Inspektorat Weterynarii, w którym się segreguje, znakuje i w końcu pakuje jaja. Przez pakowalnie jaja muszą przejść, aby mogły trafić do hurtowni. Od czasu, gdy Polska należy do Unii, wiele się zmieniło. Zarówno hodowcy kur, jak i zakłady, gdzie jaja trafiają od producentów, czyli każda zbiornica i pakowalnia jaj, wszyscy musieli się dostosować do nowych przepisów. Dzięki tym przepisom, z których wiele budzi kontrowersje, zwłaszcza wśród hodowców drobiu, konsumenci mają większą pewność, że kupują w sklepach zawsze dobre i świeże jaja.

Nowoczesne pakowalnie jaj oferują najczęściej jaja konsumpcyjne, spożywcze oraz usługę pakowania wraz z transportem.

Warto zwrócić uwagę na te zakłady pakowania jaj, które posiadają wdrożone systemy HACCP oraz objęte są stałą opieką weterynaryjną. Takie pakowalnie są w stanie zagwarantować szybkie dostawy oraz zawsze świeże produkty.

Licencjonowane artykuły dostarcza Artelis.pl.